Pętla dla odważnych - Zwardoń - Rycerzowa - Wielka Racza - Zwardoń

Widok z RachowcaWidok z RachowcaNa tej trasie nie znajdziecie długi spacerowych "deptaków" z miejsca na miejsce. Za to w nadmiarze będzie ostrych podejść i równie stromych zejść. Jeśli zdecydujecie się na Pętlę Żywiecką to dobrze się do niej przygotujcie!

Miało być ostro...

Zanim jednak do meritum - uwaga ogólna. Pilnujcie szlaku. W wielu miejscach - szczególnie tam, gdzie powstały wyciągi narciarskie - znaczniki szlaków wyparowały. Trzeba iść na nosa - albo na GPSa;)

Gdy planowaliśmy tą trasę wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Wykresy poziomic nie pozostawiały wątpliwości - będzie dużo w górę - sporo w dół i tak po parę razy. Aż do ostatnich metrów.

Zaczęliśmy po nieczynnym z powodu remontu (podobno - ale szukają też najemny) schroniskiem "Dworzec Beskidzki". Ruszyliśmy mocno do przodu - czarnym szlakiem, by po kilkuset metrach połączyć się z czerwonym.

Pierwszy dzień - wg planu ;)Pierwszy dzień - wg planu ;)Piękne słońce nad głowami - krajobrazy zapierające dech w piersiach (towarzyszyły nam przez wszystkie dni wyprawy) zwiastowały mega ciekawe wyjście.

Niestety - słabiutki oznaczenie szlaku sprawia, że gubimy czerwony w okolicach górnej stacji Kosarzyska i schodzimy w dół przysiółka o takiej właśnie nazwie.

Lokalni mówią, że możemy iść skrótem - prosto jak w pysk strzelił. Rachowiec - pierwszy mocny sprawdzian dla charakteru i kondycji. Zaliczony, ale sporym kosztem wypoconej wody. Na szczycie znów moment na orientacje w terenie - komuś przeszkadzały słupki ze znakami szlaków.

Schodzimy do Soli. Początkiem przyjemne zejście - gdzie okiem sięgnąć pola z borówkami. Grzech nie skorzystać z okazji;). Później trasa robi się dość monotonna. I niestety słoneczna aura daje mocno po głowach.

Na zboczach RachowcaNa zboczach Rachowca

W czasie tej wyprawy okaże się, że takich odsłoniętych odcinków jest znacznie więcej.

Piwko u "Grzesia"Piwko u "Grzesia"W samej Soli - punktem obowiązkowym jest pijalnia piwa "Grześ". Co prawda parę metrów trzeba zejść ze szlaku, ale bez dwóch zdań - warto!

Chłodne piwko poprawiło nieco nastroje i dodało wiary, że kolejne podejście nie będzie na pewno takie wyczerpujące.

Niestety - było.

Daleko jeszcze?

Łysica - mniej niż kilometr dystansu - ponad 150 metrów wysokości. Nie ma szału - bo tylko 704 m.n.p.m. ale to nie w wysokości tkwi problem. Nie cieszyliśmy się zbyt długo ze zdobycia szczytu - bo niemal od razu zamienia się w ostre zejście w stronę Rycerki. Cały kapitał wysokości - skasowany niemal do zera.

Przeskakujemy na zielony szlak i ponad cztero kilometrowym asfaltem idziemy cały czas w górę. W Janczykowych Rycerkach odbijamy na niebieski. Szukajcie drewnianego mostu.

Przed kolejnym podejściem - pada pierwszy raz pytanie, które okaże się swego rodzaju kluczem na kolejne dni - "Daleko jeszcze?".

Mlada Hora - dwa kilometry - 200 metrów w górę. Kamienie pod nogami. Stromizna idealna dla kozic. Dobrze, że buty trzymają. Na Mladej odbijamy znów na czerwony szlak, który prowadzi nas aż do samej Bacówki na Rycerzowej.

Przy butelce ciepłego (niestety!!!) piwa - kończymy wyczerpujący dzień pierwszy.

Od Bacówki do Schroniska

Widok z Rycerzowej - w tle bacówkaWidok z Rycerzowej - w tle bacówkaRuszamy rano, w towarzystwie stada baranów i owiec. Okoliczności - wypisz wymaluj - górskie. Pierwsze podejście praktycznie na samym progu Bacówki. Rycerzową Wielką zaliczamy niemal w biegu.

Na szczycie - słup graniczny. Symboliczny styk Polski i Słowacji. Biało-czerwone słupki będą nam towarzyszyć, aż do samego Zwardonia.

Po zaliczeniu Wielkiej Raczy - tradycyjne - wielkie zejście. Kilkaset metrów w dół. Parę odcinków z podejściami - ale aż do samego Przegibka - raczej spokojnie. Pierwsze większe podejście na przełęcz pod Banią i dalej aż do Jaworzyny (1173 m. n.p.m.).

I znów - trochę w górę, trochę w dół - jak w telenoweli z bollywood.

Niestety, niemal do samego schroniska szlak wiedzie w większości otwartym terenem. Jest co oglądać to fakt. Krajobrazy zapierają dech w piersiach. Ale po paru kilometrach w słońcu - mocniej niż pięknych widoków, wypatrujemy drzew i jakże bosko chłodnym cieniem.

Wreszcie po dość wyczerpującym ostatnim podejściu, gdzieś zza drzew wyłoniło się schronisko Wielka Racza.

Tu na szczęście mieli chłodne piwo. Skorzystaliśmy. Nie raz.

Miało być w dół

Raz w górę - raz w dół - motto wyprawyRaz w górę - raz w dół - motto wyprawyOstatni dzień pętelki. Szkoda wracać. Bo mimo wysiłku i potu - satysfakcja ze zdobycia szczytów i pokonania swoich słabości - ogromna. Z analizy mapy jasno wynikało, że będziemy schodzić. Bo w końcu mamy dotrzeć do Zwardonia.

Podejść wiele - raczej nie będzie.

Po paru kilometrach przekonaliśmy, jak ważne jest umiejętne czytanie mapy. Obłaz, oba Przysłopy, Magura i wreszcie Kikula - to nie są nazwy na punkty zejścia, ale rasowe nazwy szczytów. Wszystkie albo niemal "tysiączki", albo znacznie ponad.

Na Kikuli scenka rodzajowa - grupa nieco starszych słowaków obsiadła słupek graniczny i używając go jak stolika - raczyła się szampanem. Z zaproszenia wspólnej biesiady nie skorzystaliśmy. Może trochę szkoda, ale słońce ostro przypiekało.

Za Kikulą - zejście - a w zasadzie lepiej powiedzieć - stromizna, po które trzeba zejść. Na serio - mocno obciążające kolana. Ponad 300 metrów w dół. Później znów blak w słońcu i tak aż do samego końca trasy. Po drodze jeszcze Beskidek Graniczny, Skalanka i wreszcie - znów znajomy widok - Schronisko Dworzec Beskidzki.

I już. Z jednej strony ulga - że to już koniec. Z drugiej - może jeszcze pójdziemy parę metrów dalej?

Nie tym razem. Ale kolejne wyzwanie - już zaplanowane!

mg

 

GALERIA

 

Data wyprawy: 25-27 lipca 2014r.

Trasa przejścia - Zwardoń - czarny - czerwony - zielony - niebieski - czerwony - Bacówka na Rycerzowej
Bacówka na Rycerzowj - czerwony - Schronisko na Wielkiej Raczy
Schronisko na Wielkiej Raczy  - czerwony - Zwadroń

Ocena trasy (skala 0-5) :

  1.             Trudność: 5
  2.             Walory widokowe: 5
  3.             Miodność przejścia: 5

 

Endomondo - dzień pierwszyEndomondo - dzień pierwszy

Endomondo - dzień drugiEndomondo - dzień drugi

Endomondo - dzień trzeciEndomondo - dzień trzeci

Bookmark and Share

Beskid Śląski i Żywiecki

Ostatnie galerie

R E K L A M Y


  drobny200


 

Polecamy


 

kja  dt  zapiski   am