Tour de Beskid

Hale Beskidu SądeckiegoHale Beskidu SądeckiegoCiekawa trasa, którą można przejść w każdą stroną. Jest w niej wszystko czego szuka się w górach. Mocniejsze podejścia, dłuższe trawersy, piękne widoki. Typowa pętla, która ma swój początek i koniec w Piwnicznej Zdroju.

Start

Piwniczna Zdrój - niezwykle urokliwa mieścina, w której podobać się może tak zabudowa rynku, jak i praktyczne skupienie wszystkich niezbędnych dla turysty punktów na niewielkim obszarze. Większość busów ma swój przystanek właśnie w Rynku - bez trudu złapiecie początek szlaku. Podobnie, gdy jesteście zmotoryzowani - parking w przystępnych cenach w centrum miasta. Stacja kolejowa - praktycznie "siedzi" na szlaku tak w stronę Hali Łabowskiej - jak i Przehyby.

Przekrój całej trasy - źródło: http://mapa-turystyczna.plPrzekrój całej trasy - źródło: http://mapa-turystyczna.plJeśli macie odrobinę czasu - polecamy odwiedzić jedną z lokalnych cukierni. Pyszne lody, kawa i ciastka. Idealne jako motywacja do wyruszenia w trasę lub nagroda po jej zakończeniu. A najlepiej - jedno i drugie.

Idziemy

Ruszyliśmy z Rynku w stronę Hali Łabowskiej. Niestety dość późno zdecydowaliśmy się na wypad i z noclegiem na Łabowskiej był problem. Pierwszy dzień zapowiadał się zatem dość intensywnie - chcieliśmy dotrzeć przed zmrokiem - do Rytra.

Jeśli planujecie podobną trasę (3 dni) - to zawsze jeden dzień będzie znacznie mocniejszy od pozostałych. Jeśli będziecie mieć nocleg na Łabowskiej - to by dostać się na Przehybę - będziecie musieli zejść do Rytra i tego samego dnia wspiąć się do miejsca noclegu. Trzeba liczyć między dwadzieścia, a dwadzieścia kilka kilometrów. To istotne - zwłaszcza, gdy planujecie wyprawę wczesną wiosną lub późną jesienią. Dzień krótszy i warto się odpowiednio przygotować.

Zakazane smakuje lepiej ;)Zakazane smakuje lepiej ;)Wyruszyliśmy około 9:30. Zgodnie z planem. Z rynku. Kilka kroków w stronę stacji kolejowej i zaraz za mostkiem pierwsze wyzwanie. Uważajcie na kolory szlaków - może zmylić podobnie oznakowany szlak gminny. Skręcamy w lewo i podchodzimy pod szczyt Bucznika. Niebieskim - aż do schroniska.

Pierwszy odcinek - aż do kapliczki pod Bucznikiem - jest dość wymagający. Na krótkim dystansie zdobywamy ponad 200 metrów wysokości, które zaraz "oddamy" schodząc do Łomnicy. Perspektywę kolejnej wspinaczki łagodzi piękna panorama. Z jednej strony rozległa Piwniczna, z drugiej wijąca się niczym górski strumyk Łomnica.

I w tym "strumyku" warto zrobić małą przerwę. Mały sklep po prawej stronie - niemal na końcu asfaltowej drogi. Piwo - smakuje tam idealnie - może dlatego, że jest "zakazane"?

Krótkie rozluźnienie - spacerem po asfalcie, a później szerokim leśnym duktem - kończy się tuż przed strumykiem. Nie szukajcie kładki. Tam jej nie ma. Przeprawa nie jest trudna, ale trzeba uważać na śliskie kamienie - szczególnie wiosną i jesienią.

Gdy tylko postawicie nogę na drugim brzegu - zaczyna się ostre podejście. Typowa "dzida". Nie ma zmiłuj. Krok po kroku, po kamieniach i korzeniach wspinamy się aż na szczyt wzniesienia. Niewiele brakuje do 1000 m.n.p.m. Do schroniska pozostało już stosunkowo niewiele kilometrów i metrów wysokości. Pozostała część tego odcinka to "spacerek". Piękne widoki, rozległe hale, opuszczone bacówki. Ot, klimaty Beskidu Sądeckiego. Na Łabowskiej odbijamy w prawo w stronę schroniska i po 10 minutach możemy delektować się ciepłą herbatą i "przepisową bułką turystyczną".

Trzy godziny marszu i nieco ponad 11 kilometrów za nami. Do pokonania - znacznie więcej - więc czasu na odpoczynek nie mieliśmy zbyt wiele.

Połówka

Koty idą z nami ;)Koty idą z nami ;)Ruszamy w stronę Rytra. Raczej bankowo koniec trasy przejdziemy po zmroku. Przyrody nie da się oszukać. Przez pierwsze kilkaset metrów wędruje z nami gromada małych kociąt. Później - tylko las i my. Zejście początkowo wcale nie przypomina schodzenia.

Trasa wiedzie raz w górę raz w dół. Wiec długi czas, mniej więcej do Hali Pisanej, praktycznie nie tracimy wysokości. Rozglądajcie się uważnie - ciekawych obiektów nie brakuje. Szlak usiany jest kapliczkami i innymi efektami pracy twórczej lokalnych artystów. Zatrzymajcie się chwilę przy mogiłach partyzantów. Minuta ciszy - tyle możemy dla nich zrobić.

Do Zadnich Gór - praktycznie też niewielka korekta wysokości. Stromo zaczyna się robić tuż przez Cyrlą. W bacówce - symboliczna wizyta by zostawić pieczątkowy ślad w książeczkach. I znów na szlaku. Robi się coraz ciemniej. Rezygnujemy z zejścia czerwonym szlakiem i idziemy drogą gospodarczą. I chyba to całkiem słuszna decyzja. Nadłożymy parę kilometrów więcej, ale decydują inne czynniki. Mamy co prawda czołówki - mimo to, nawet na szerokim dukcie dość często potykamy się.

Wreszcie Rytro. Niby na miejscu - ale to Ryterskiego Gościńca, gdzie spędzimy noc - jeszcze parę kilometrów chodnikiem. Chyba najbardziej dobijający odcinek całej wyprawy. Zero wyzwań, zero gór. Jedyny cel - drzwi hotelu.

Przed snem - małe podsumowanie endomondo. Zrobiliśmy niemal 30 km. Sporo. Minuty zabrakło do ośmiu godzin czasu przejścia. To zarysowało całkiem niezłą średnią prędkość.

Drugi dzień - miał być spokojnym spacerkiem...

Na Przehybę

Na PrzehybęNa PrzehybęWedług wyliczeń i mapy z naszego miejsca noclegu do schroniska na Przhybie było niewiele ponad 10 km. Parę godzin i powinniśmy być na miejscu.

Tyle teorii. Praktyka była nieco inna.

Wyszliśmy dość późno - po smacznym śniadaniu i spokojnym pakowaniu. Pogoda przepiękna - dodała wiary w końcowy sukces. I do pierwszego podejścia zdawało się, że tak właśnie będzie.

Niestety wysiłek, który był naszym udziałem dzień wcześniej sprawił, że częściej niż zwykle szukaliśmy miejsc na odpoczynek.

Wychodzimy tradycyjnie - niebieskim szlakiem. Ile razy nie szlibyśmy tędy - za każdym razem góra wygląda inaczej. Niesamowite - jak bardzo różne warunki atmosferyczne potrafią zmienić obrazy, które zostają w naszej pamięci. Niby ten sam szlak, ale wrażenia - zupełnie inne.

Finalnie docieramy do schroniska po prawie 4 godzinach.

Pogodna Radziejowa

Dzień trzeci.

Wyszliśmy z Przehyby dość wcześnie. Wracamy czerwonym szlakiem przez Radziejową, aż do Niemcowej, a później żółtym do Piwnicznej. Od samego rana pogoda "jak złoto" wiec humory dopisują.

Jest szansa, że uda nam się rozkoszować pięknymi panoramami z wieży widokowej. Tyle razy wędrowaliśmy tym szlakiem. Za każdym razem w deszczu lub we mgle.

Słoneczna RadziejowaSłoneczna RadziejowaDojście do Radziejowej - nie przypomina schodzenia z góry. To jednak wspinaczka. Schronisko na Przehybie leży bowiem niżej od wspomnianego szczytu (1262 m.n.p.m.). Trawersujemy zbocze i w dość szybkim tempie dochodzimy wąską leśną ścieżką tuż pod wieżę widokową.

Warto. Żadna fotografia nie odda tych emocji, których doznajemy w bezpośrednim obcowaniu z potęgą natury.

Zejście do Wielkiego Rogacza obfituje w otwarte przestrzenie. Piękne widoki i sama przyjemność z wędrówki. Na skrzyżowaniu odbijamy w lewo i dalej czerwonym schodzimy aż do Niemcowej. Tu przeskakujemy na żółty, który towarzyszy nam aż do Rynku w Piwnicznej.

Niestety ostatni odcinek tej trasy jest niebywale nudny. Przypomina zejście z Przehyby do Starego Sącza. Na szczęście nie jest aż tak długi. Nie mniej jednak musicie liczyć się z parokilometrowym spacerem wiejskimi dróżkami. No, ale nie ma rady. Trzeba wrócić do punktu startu. Tym bardziej, że na Rynku trudno oprzeć się ofercie lokalnych kawiarenek ;)

Bilans trzeciego dnia to nieco ponad 16 kilometrów zrobionych w niemal równe 4 godziny.

W sumie cała trasa to około 55 kilometrów i około 12-14 godzin przejścia.

mg

GALERIA

Data wyprawy: 7-8-9 listopada 2014.

Trasa przejścia: - Piwniczna Zdrój -  Hala Łabowska (niebieski) - Rytro (czerwony) - Przehyba (niebieski) - Niemcowa (czerwony) - Powniczna Zdrój (żółty). 

Ocena trasy (skala 0-5) :

  1.             Trudność: 4
  2.             Walory widokowe: 4
  3.             Miodność przejścia: 4

 Dzień pierwszy - źródło ENDOMONDODzień pierwszy - źródło ENDOMONDO

 

Dzień drugi - źródło ENDOMONDODzień drugi - źródło ENDOMONDO

 

Dzień trzeci - źródło ENDOMONDODzień trzeci - źródło ENDOMONDO

Bookmark and Share

Ostatnie galerie

R E K L A M Y


  drobny200


 

Polecamy


 

kja  dt  zapiski   am